Jedzenie w trasie - rozmawiamy z autorem bloga "Kuchnia Truckera"

Utworzony przez Admin21.04.2018
Jedzenie w trasie - rozmawiamy z autorem bloga "Kuchnia Truckera"

Kierowca zawodowy, który spędza w trasie nawet kilka tygodni ma też swoje pasje i ciekawe pomysły na wypełnienie czasu wolnego, który przypada na pauzy i postoje. Dzisiaj prezentujemy Wam rozmowę z Marcinem Kucharzykiem, autorem bloga KuchniaTruckera.pl, który od lat spełnia się też w roli kucharza amatora.

 

Kuchnia Truckera - Marcin Kucharzyk
21. kwietnia 2018

 

Marcin Wolak: To może zacznijmy od tego od jak dawna jesteś kierowcą zawodowym?
 
Marcin Kucharzyk: Zawodowo zacząłem jeździć w wakacje 2007 roku, więc już prawie 11 lat jestem w trasie. Przez pierwsze 3 miesiące jeździłem jako uczeń w podwójnej obsadzie z doświadczonym kierowcą, potem jeszcze 2 miesiące z kolegą, który zaczynał razem ze mną, bo dwóm świeżakom łatwiej sobie poradzić w trasie niż w pojedynkę. Po tym okresie poczułem się na siłach żeby jeździć samemu, poprosiłem szefa o zestaw i się zgodził.

Czy to Twoja pierwsza praca?

Z racji mojego obecnego wieku - 43 lata - to nie mogła być pierwsza praca, wcześniej zajmowałem się różnymi rzeczami: począwszy od pracy w automyjni, poprzez sklep meblowy, do projektowania i zakładania stron internetowych. Trochę również handlowałem - jak to mówią "lepsze deko handlu niż kilo roboty" - ale w końcu trzeba było się ustatkować, ożeniłem się, urodził się syn i zacząć zarabiać regularnie. Przeprowadziłem się do żony w Bieszczady, a tam z pracą krucho, więc zapadła decyzja, że zrobię uprawnienia na ciężarówki i naczepy, o czym niegdyś marzyłem.

Co najbardziej lubisz w pracy truckera?

Wolność. Nikt nie stoi nade mną patrząc mi na ręce, mówiąc jak mam wykonywać swoją pracę. Oczywiście to nie jest tak, że kierowca jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Te czasy już dawno minęły. Większość zestawów ma GPSy, każdy kierowca ma telefon służbowy, są komunikatory pokładowe, które przekazują do bazy nawet takie informacje jak użycie hamulca. Śmieję się, że telemetria jest prawie jak w Formule 1 - są przełożeni, którzy mają konkretne oczekiwania wobec kierowców i zobowiązania wobec klientów, więc trzeba pracować tak jakby szef ciągle patrzył przez szklaną ścianę swojego gabinetu, ale ta ściana jest "grubsza" niż w przypadku pracy na miejscu w biurze, sklepie czy w magazynie. Jestem oceniany za wynik mojej pracy, a nie za to jak do tego wyniku zmierzam. 

Czasem się zdarzy, że przez kilka godzin od rozładunku nie ma zlecenia i ten czas mogę wykorzystać praktycznie dowolnie, nikt nie każe mi "czyścić fug" skoro się nudzę.

No i oczywiście nie można pominąć widoków, które czasem są nieziemskie. Wschody i zachody słońca, przejazdy przez Alpy czy Pireneje w różnych porach roku to jest coś czego nie każdy może doświadczyć.

Jak długo bywasz w trasie i jak często bywasz w domu?

Jeżdżę w systemie 3/1 czyli 3 tygodnie w trasie i tydzień w domu. Co prawda wolałbym 2/1 lub 2/2, ale w mojej firmie nie ma takiej możliwości. Uprzedzając pytanie czemu nie zmienię firmy na inną: w obecnej pracuję już 5 lat i jestem z niej zadowolony. Nie ma co narzekać na siłę lub jak to mówił Witia Pawlak do ojca: "Tatko po co nam szukać obcego wroga, skoro tu jest swój, którego już znamy" ;)


Skąd pomysł na prowadzenie bloga kulinarnego?

Najlepsze rzeczy powstają przypadkiem. Wpadłem kiedyś na pomysł stworzenia firmy gastronomicznej - nie ma jeszcze takiej na rynku - związanej z moim zawodem. Okazało się jednak, że na start potrzeba dużo więcej pieniędzy i walki z naszą biurokracją niż początkowo myślałem, więc nie było sensu porywać się z motyką na słońce. Wtedy też wymyśliłem nazwę "Kuchnia Truckera" i zarejestrowałem ją na facebooku. 

Po kilku miesiącach olśniło mnie, że przecież od dawna wrzucam zdjęcia moich potraw na prywatny profil, więc trzeba wykorzystać tę nazwę do "pochwalenia się światu". Tak powstała strona na FB. Potem zarejestrowałem domenę kuchniatruckera.pl i zacząłem przygotowywać niezależną stronę opartą na szablonie WordPress. 

Mając kilkuletnie doświadczenie w branży stron internetowych nie było z tym żadnego problemu. Potem doszły inne media społecznościowe, takie jak Twitter, Instagram, Pinterest, Google+, Wykop. Chociaż one są bardziej jako pomoc w pozycjonowaniu mojej strony w wynikach wyszukiwania w Google. No i chyba się udało, bo na kilka fraz związanych z gotowaniem w trasie lub przygotowywaniem posiłków w trasę moja strona jest na pierwszym miejscu w wyszukiwarce.

Co sprawia Ci największą frajdę w prowadzeniu bloga?

Komentarze czytelników - kierowców i ich żon, dziewczyn - z których wynika, że korzystają z moich przepisów. Najbardziej podoba mi się jak w komentarzu kierowca oznaczy swoją partnerkę z dopiskiem "zrobisz?" ;)

Podobno - wg psychologów - największą podświadomą siłą motywującą człowieka do działania jest chęć przeżycia satysfakcji. Ja mam taką satysfakcję czytając pozytywne komentarze.

Oczywiście nie mam żadnych problemów z komentarzami negatywnymi, o ile są krytyką konstruktywną. Jestem tylko amatorem gotowania i wielu rzeczy nie wiem, choć staram się ciągle poszerzać swoją wiedzę w tym temacie. Na pewno popełniam błędy, które są dyskwalifikujące dla zawodowego kucharza i zawsze jestem otwarty na krytykę, ale nie toleruję hejtu. 

Kuchnia Truckera to miejsce dla osób pozytywnie nakręconych, a nie do wylewania swoich frustracji i leczenia kompleksów.

Słoiki w trasę

O czym opowiadasz na blogu? Jakiego typu przepisu przeważają? Te "do słoika" na zapas czy te do zrobienia w trasie/na parkingu?

Oprócz samych przepisów staram się zawsze napisać kilka linijek wstępniaka. Czasem o potrawie, czasem o perypetiach w trasie. Co do rodzajów dań to nie ma reguły. Ogólnie jedne i drugie chyba się w miarę równoważą. Spędzam trzy weekendy w trasie, więc z każdego weekendu jest co najmniej jeden przepis z "gotowania weekendowego". Czasem trafi się więcej, jeśli jest większa ekipa i więcej różnych produktów. W domu gotuję z żoną słoiki w trasę i żeby nie było zbyt monotonnie to też wymyślamy co najmniej 3 różne dania. 

Zanim założyłem Kuchnię Truckera było prościej, bo posiłki mogły się powtarzać, a teraz muszę wymyślać za każdym razem coś innego. Nie mogę zawieść czytelników ;) Ale z wymyślaniem nie ma problemu. Jadąc mam dużo czasu na przemyślenia, a jak brakuje weny to szukam inspiracji w internecie. Są tam tysiące stron kulinarnych, z których czasem biorę bazę, ale przygotowuję po swojemu. 

Chyba tylko raz zdarzyło się, że wykonałem przepis krok po kroku gdy gotowałem turecką zupę z kurczaka, w oryginale TAVUKLU ŞEHRİYE ÇORBASI, czyli taką hybrydę naszego rosołu z pomidorówką, ale ze świeżymi pomidorami i suszoną miętą.

Czy zarażasz swoją pasją do gotowania innych kierowców?

Czy "zarażam" nie wiem, na pewno promuję jedzenie inne niż gotowce ze sklepu i w przydrożnych knajpach. Gdzieś słyszałem, że 2% ludzi odróżnia smak coli bez cukru od tej z cukrem i tak samo czuje w słoikach typu "ADR" tą całą chemię. Nie wiem na ile to prawda, ale ja to czuję i nie mogę jeść tych gotowców. 

Zawsze namawiam kierowców do domowego jedzenia. Nawet jak się ma lewe ręce do gotowania lub całkowity brak chęci, to nie ma różnicy w podgrzaniu słoika domowego czy ADR. I to i to trzeba wrzucić do garnka, więc zawsze lepiej i zdrowiej jest wrzucić słoik z jedzeniem wykonanym w domu. Ogólnodostępne są pakowarki próżniowe w niewysokich cenach, dzięki którym można zapakować kompletne danie. 

Dostałem od kilku czytelników zdjęcia takich potraw np. schabowy z ziemniakami i buraczkami, wszystko razem zapakowane próżniowo, potem w trasie wystarczy wrzucić taki worek do garnka z wodą, zagrzać, rozciąć worek i cieszyć się jedzeniem, które smakuje jak świeżo przygotowane. Niektórzy kierowcy używają do tego talerzy jednorazowych, więc odpada też mycie garów.

Pakowanie próżniowe żywności w trasę

Czy jest coś takiego jak kultura wspólnego przyrządzania posiłków na parkingach?

Oczywiście, szczególnie w ciepłe weekendy. Nie każdy lubi lub potrafi gotować, ale każdy lubi jeść, a jak zbierze się dobra ekipa przypadkowych kierowców i każdy coś wyciągnie z lodówki, to czasem jest gotowanie na kilka palników.

Czy masz jakieś rady żywieniowe dla swoich koleżanek i kolegów po fachu?

Chyba nie jestem osobą uprawnioną do dawania rad żywieniowych, od tego są dietetycy, technolodzy żywienia. Jedyne co mogę radzić to żeby nie jeść ADRów.

Czy masz jakieś zasady żywieniowe?

Wiadomo że praca kierowcy to w większości bezruch, więc łatwo wyhodować mięsień "piwny", co i mnie się udało. Jakiś czas temu, za namową żony, zrobiłem komplet badań, poszedłem do dietetyczki i dostałem rozpisaną dietę, dzięki której w dwa miesiące schudłem 10 kg i spadł poziom cholesterolu LDL. 

Najlepsze w tej diecie było to, że składała się z 5-ciu posiłków. Nie chodziłem głodny, a waga spadała. W skrócie dieta wyglądała tak: 1. śniadanie 2-3 kromki chleba z wędliną drobiową i czymś zielonym; 2. Dwa owoce; 3. Obiad: pół torebki kaszy/ryżu (pół torebki to mój własny reżim) i danie z domowego słoika 0,3l najlepiej z przewagą drobiu (indyk, kurczak); 4. Dwa owoce; 5. Kolacja podobna do śniadania, czyli 2-3 kromki z wędliną i warzywami. Każdy posiłek co 3 godziny, a w międzyczasie jak złapało uczucie głodu trzeba było pić dużo wody.

Jedzenie w trasie

Najważniejszy posiłek w ciągu dnia pracy kierowcy to...

Każdy posiłek jest ważny, a najważniejsza chyba jest regularność, co niestety nie zawsze jest łatwe. 

Jaki sprzęt poleciłbyś innym kierowcom?

Lodówka jest chyba już w każdej ciężarówce jeżdżącej na międzynarodówce, z kuchenką sprawa jest taka, że ogólnie są dwa rodzaje: 1. butla 2-3kg z gazem i nakręcany palnik; 2. kuchenka na kartusze. Butla wychodzi trochę taniej, ale w Niemczech nie wolno jej wozić w ciągniku, a nie każdy ma dostępne schowki pod naczepą, więc już od kilku lat używam kuchenki na kartusze. 

Z naczyń bardzo lubię używać Tefal Ingenio z odpinaną rączką. Zajmują mniej miejsca, są dobre jakościowo, choć niestety sporo kosztują. 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję za propozycję wywiadu i jeśli nie nadużyję gościnności to chciałbym pozdrowić Filipa Bednarkiewicza autora serwisu 40ton.net, który bezinteresownie zaproponował promowanie mojej Kuchni Truckera u siebie i raz w miesiącu publikuje moje przepisy.


Zapraszamy do śledzenia poczynań Kuchni Truckera na:
Facebook
Instragram
Twitter
 

 

×
StartKontakt

Kontakt

Formularz kontaktowy

Dziękujemy za wysłanie zgłoszenia!

Wkrótce skontaktujemy się z Tobą.

Problem z wysłaniem zgłoszenia.

Spróbuj jeszcze raz.

Kontakt bezpośredni

  • Dane adresowe: TransJobs.eu Sp. z o.o.
    ul. Racławicka 2-4
    53-146 Wrocław
    KRS 0000651523
    NIP 8992804377
  • Infolinia:+48 71 733 36 09
  • E-mail:

O nas

Należymy do Grupy Trans.eu , która od 14 lat wspiera rozwój branży transportowej poprzez dostarczanie narzędzi, usług i nowoczesnych rozwiązań. Projekt TransJobs.eu powstał w odpowiedzi na potrzeby pracodawców związane z brakami lub trudnym dostępem do fachowców na rynku pracy.

Naszą misją jest wspieranie branży transportowej poprzez poprawę jakości pracy kierowców , podnoszenie ich kwalifikacji oraz renomy ich zawodu. Chcemy, aby najlepsi pracodawcy mogli zatrudniać najlepszych pracowników, a rynek pracy w branży TSL był Smart&Fair.

Trans.eu